Mgła i ja po zejściu z Mount Cameroon

W drodze na najwyższy szczyt Kamerunu

W drodze na najwyższy szczyt Kamerunu – odcinek 1

Za oknami mgła. Ciemno. Siąpi deszcz. Jesień w pełni. Raz na kilka dni słońce wygrywa z chmurami. Wtedy jest kolorowo i pięknie. Zimno wówczas nie przeszkadza. Złota polska jesień. Czasami.

Najwyższy czas wyrwać się na parę chwil. Czas na kolejną afrykańską podróż. Kolejna góra już czeka. To najniższy z afrykańskich czterotysięczników do zdobycia w ramach projektu „W drodze na najwyższe szczyty Afryki”. Mount Cameroon, zwany również Fako, czy Mongo ma Ndemi. To najwyższa góra Kamerunu. Mierzy 4030 m n.p.m., a może 4095 m n.p.m. Jak to w Afryce – informacje są różne. Jedno jest pewne. To na pewno najwyższa góra Kamerunu i całej Afryki Zachodniej.

Rezerwat Dja. Liana pełna wody zdatnej do picia
Rezerwat Dja. Liana pełna wody zdatnej do picia

Jadę na lotnisko. Za trzy godziny ruszam w dwunastą afrykańską podróż. Cel: Kamerun. Osiemnasty z pięćdziesięciu sześciu krajów Afryki, który odwiedzę. Bagażnik pełny. Trzy pełne worki. Dopuszczalny limit 54 kilogramów zapełniam prawie w całości. Wiozę całą torbę ubrań, jedzenia, elektroniki i wódeczki do Kamerunu. Taki mały i niegroźny przemyt dla sierocińca w Jaunde – stolicy Kamerunu. Trochę się waham i boję. Dwa litry wódy zamiast jednego. Kilka kilogramów konserw, kiełbasy, sera. Tego nie wolno w ogóle przewozić. Zresztą to i tak znacznie mniej niż prosił o. Darek z Kamerunu. Tak więc przemycam tylko trochę. Podobno każdy tak robi. I nikt się nie przejmuje. A ja jednak trochę się obawiam.

Lecę nad Francją. Mijam Morze Śródziemne. Afryka przesuwa się powoli (wiem, wiem, to ja się przesuwam). Kraj po kraju. Zmierzam nad Zatokę Gwinejską. Jeszcze jestem sam. W Douali dołączy do mnie Łukasz. Nie znamy się. Raz przez telefon rozmawialiśmy. Spędzimy razem w Kamerunie prawie trzy tygodnie. W stolicy dołączy do nas Andrzej – białoruski diakon, praktykujący obecnie w sierocińcu w Jaunde. Andrzeja też nie znam. We trzech wybierzemy się do rezerwatu Dja, gdzie przez kilka dni zamieszkamy w jednej z leśnych pigmejskich wiosek.

Została godzina lotu. Czas minął szybko. Dostałem wygodne miejsce bez sąsiadów. Jedzenie i obsługa na pokładzie Brussel Airlines jest na bardzo dobrym poziomie. Chociaż w sumie nie zwracam na to większej uwagi. Tak sobie zawsze wyobrażałem porządne linie lotnicze. Prasa przed wejściem na pokład. Szampan, ciasteczka, obiad, czekoladki, lody, alkohol. Tak tu jest. Takich linii jest już coraz mniej. Szkoda.

Powoli obniżamy pułap lotu. Pasy zapięte. Na ekranie mapa wskazuje, że Douala jest tuż tuż. Jeszcze 380 km.

Od jesieni nie odpocznę. W Kamerunie trwa pora deszczowa. Właściwie jej końcówka. Ale pada. A w Afryce, jak pada, to nie pada kapuśniaczek. Leje. W bagażu wiozę solidny zapas folii, worków, pudełek. To wszystko ma zabezpieczyć mnie i mój sprzęt przed wilgocią i wodą. I tak będzie mokro. I na dodatek gorąco. To mój pierwszy raz w Afryce w czasie pory deszczowej. I drugi raz w Afryce Zachodniej. Już nie mogę się doczekać. Myśl, że za pół godziny wyląduję po raz trzeci w tym roku w Afryce zaczyna powoli do mnie docierać. Jeszcze wczoraj to było coś odległego. Natłok zajęć, pokazów, wszelkich spraw nie dawał chwili na refleksje dotyczące zbliżającej się podróży. A to już przecież za chwilę. Znów w Afryce. Trzysta kilometrów od celu.

Mgła i ja po zejściu z Mount Cameroon
Mgła i ja po zejściu z Mount Cameroon

Gdybym siedział przy oknie pewnie zobaczyłbym Mount Cameroon. Chociaż chmury za oknem są potężne. Wysokie, o przedziwnych kształtach. Białe, szare, bure i na pewno deszczowe. Pod chmurami prześwitują już dłuższy czas zielone lasy deszczowe. Tak wyobrażałem sobie Kamerun. Ciemna, gęsta zieleń, wilgoć i gorąco. Jak jest naprawdę? Dowiem się za dwadzieścia minut.

Kolejne odcinki relacji z Kamerunu znajdziecie tu: Relacja z Kamerunu na blogu

Całość relacji z Kamerunu do pobrania stąd: Relacja z Kamerunu w pdf

Galeria zdjęć z Kamerunu do obejrzenia tu: Zdjęcia z Kamerunu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s